Piwniczne opowieści Fiedorczuk
1. Książka Julii Fiedorczuk, nie jest książką przyjemną. Nie jest także książką miłą. Skoro nie jest ani taka, ani taka, to w takim razie jaka jest? Książka Julii Fiedorczuk, jest książką nieprzyjemną i niemiłą. Czytałem ją z wypiekami na twarzy, ale były to wypieki wstydu i poczucia winy, ponieważ książka Poranek Marii..., jest oskarżeniem. Kogo oskarża i za co, o tym za chwilę.
2. Nie udało mi się jej przeczytać "na raz". Chciałem siąść w fotelu i przeczytać za jednym podejściem całość. Planowałem, że przeczytam ją szybko. Nie udało się. Nie udało się, mimo sprzyjających warunków i okoliczności: pobyt na wsi, dużo wolnego czasu, żadnych towarzyskich zobowiązań, brak TV i sieci WWW, do tego tylko 8 opowiadań i jedynie 100 stron druku. Plan się nie powiódł, nie udało mi się go zrealizować. Chociaż utwory łączą się ze sobą, opowiadając ciągi dalsze bądź opowiadając te same historie, ale z innej perspektywy, to nie byłem w stanie przeczytać więcej niż dwa opowiadania za jednym podejściem. Na przerywnik między opowiadaniami Julii Fiedorczk wybrałem komiks "Kobiety" Yoshihiro Tatsumi'ego.
3. I to był zły wybór. Zły, ponieważ zamiast oddzielać od siebie opowieści z obu książek, zaczęły się one ze sobą łączyć. Wszak obie książki opowiadają o kobietach, które nie potrafią, bądź nie chcą, przyjąć na siebie tradycyjnych kobiecych ról społeczeństwa patriarchalnego: matki, żony, kochanki. Bohaterki Tatsumi'ego wykazują więcej aktywności, starają się nagiąć rzeczywistość do swoich "brudnych" pragnień i potrzeb. Bohaterki Fiedorczuk są raczej zrezygnowane, poddały się jakiś czas temu, funkcjonują gdzieś na obrzeżu i powoli znikają. Tym co łączy obie książki jest "zły" wpływ społeczeństwa na wszystkie bohaterki.
4. Utwory zebrane w książce Poranek Marii... opowiadają o kobietach, które są "inne", które odstają, które są odmienne, które się nie przystosowały, ponieważ proces socjalizacji w ich wypadku nie przebiegł prawidłowo. Nie powiódł się. Bohaterki Fiedorczuk nie potrafią "normalnie" funkcjonować w społeczeństwie. Nie zdołały się dopasować. Są oderwane od całości. Nie potrafią się w nim odnaleźć i dlatego są wystawiane (bądź same się wystawiają) poza nawias normalnego, zdrowego, funkcjonalnego społeczeństwa.
5. Za nie przystosowanie się spotyka je kara i to my, czyli społeczeństwo jesteśmy temu winni. Książka oskarża nas-czytelników, nas-społeczeństwo za to, co tym bohaterkom zrobiliśmy, za to, że najpierw staraliśmy się włożyć je w "zdrowe" ramy, a potem, gdy się nie powiodło, to umieściliśmy je na marginesie. Co prawda, podczas czytania, irytowały mnie strasznie te wstawki autorki, które odwołują się bezpośrednio do czytelnika, typu: "To wszystko zostawia ślad. Ślad w was. Dociąża was", "Mówi do siebie i do was. Bo was nie lubi", "I piszę - do siebie? do was?". Myślę, że nie były one konieczne, aby w czytelniku wywołać dyskomfort i poczucie winy.
Publikacje Julii Fiedorczuk dostępne w naszej księgarni
Utwory Julii Fiedorczuk w Przystani!
|