Przystań!              Księgarnia              Festiwal              Biuro              Butelka
Przystań! Przystań!
Przystań! Księgarnia
Festiwal Biuro
Pomoc
Publikuj
Dyskutuj

SZKICE

Marcin WDOWIKOWSKI
Jedyna zasada, to brak zasad

W Y S Z U K I W A N I E
T E K S T Y
N A   P O K Ł A D
M E D I A
L E K S Y K O N

Jedyna zasada, to brak zasad


 

Znikam jestem. Kolejna po gubionym odsłona twórczości Krystyny Miłobędzkiej. Dla osób po raz pierwszy stykających się z tego typu literaturą z pewnością duże zaskoczenie. Dla znawców tematu, będących jednocześnie - choć raz w życiu - uczestnikami wieczoru autorskiego z udziałem autorki, nieskrywana radość i zaspokojenie luki w domowej kolekcji wyczekanych i prawdopodobnych pozycji książkowych. Dlaczego zaskoczenie? Po pierwsze konstrukcja tomu, na którą składają się zapisy czterech spotkań poetyckich, opatrzone wnikliwym komentarzem Jarosława Borowca, po drugie zawartość, której niezwykle spójna treść przenosi do magicznego świata słów, widzianego oczami takiej znamienitości jak Krystyna Miłobędzka. Wyważona lekkość i niesłychana otwartość przewijające się niemal przez każde zdanie, sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem.

Zwykle podczas wieczoru autorskiego funkcjonuje pewien klasyczny schemat: prowadzący stwarza osnowę i tło pod odczyt, następnie zadaje pytania oraz inicjuje dyskusję. Wieczory zebrane w znikam jestem zupełnie odbiegają od tego schematu, co w przypadku autorki nie powinno budzić nadmiernego zdziwienia. Miłobędzka bowiem, w ten właśnie - odbiegający - sposób, daje się nieustannie postrzegać. Swoje spotkania prowadzi z wyszukaną zręcznością jak i precyzją. Analogicznie jak podczas pisania tekstów poetyckich, gdzie każde słowo waży, dokładnie zna swoje miejsce i przeznaczenie. Wydaje się nawet, że te słowa, żyją własnym życiem, a Krystyna po prostu dobrze zna ich język. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to swoiste złamanie konwencji, mimo iż jest głęboko wpisane w twórczość autorki, to w głównej mierze wynika z faktu, że stanowi ona bardzo świadomy głos. Głos, który ma wiele do przekazania i głos, który wie jak ma brzmieć, żeby swoją informację przekazać. Miłobędzka w krótkich komentarzach stawia z pozoru proste, aczkolwiek fundamentalne pytania: o bycie tu i teraz, przemijanie, o otaczający nas świat i nasze w nim miejsce, o "pisanie" i z kolei jego miejsce w naszym byciu, przemijaniu i otaczającym nas świecie. Następnie przytoczone zostają teksty, które w swojej awangardowej wymowie próbują się odnieść do postawionych pytań, częściowo na nie odpowiadając, częściowo stymulując do zadania kolejnych. Byle by się nie powtórzyć, nie zapętlić, byle ciągle iść do przodu i w nowe - "konieczność mówienia nowych". Jest to zatem zbiór zapisów w charakterze prozy poetyckiej, osoby, która w swojej twórczości niejednego już doświadczyła, i która gorąco namawia do ciągłego doświadczania w obszarze literackim. Jak napisał Jarosław Borowiec "(...) Od samego początku poezja Miłobędzkiej była/jest zapisem doświadczania siebie w języku". Co do tego, że szeroko pojęty "język" przebija się na pierwszy plan, nie ma wątpliwości. I nic w tym dziwnego, w końcu to głos poetki.

Szczególnym odbiorcą tej drążącej skałę kropli (jak można powiedzieć o precyzyjnym manifeście książki) powinien - i być może tak właśnie jest - młody twórca. znikam jestem bowiem jest solidnym drogowskazem na wymagający uwagi i poświęcenia szlak. Jednak szlak ten wiedzie na wyżyny twórczości. Poza wszelkie wytyczone granice i zbadane dotąd obszary. Taka jest bowiem poezja Miłobędzkiej, niekonwencjonalna, inna, ale nie obca. Częste nawiązania do tradycji Norwida, Leśmiana czy Białoszewskiego sprawiają, że czytelnik wyczuwa pewien znajomy obszar. Jednak na wyczuwaniu się kończy. Niecodzienność tej poezji potwierdza fakt, że Miłobędzką trzeba przede wszystkim przeczytać, w sensie - mieć tekst przed oczyma. Jej wierszy można słuchać, ale trzeba je widzieć. Trzeba zagłębić się w ich znaczeniowym gąszczu, który oprócz przekazu jest zarazem dobrą zabawą; żywym świadectwem charakterystycznej barwy i fonetycznej różnorodności naszego ojczystego języka. Języka, którego poezja nie musi ograniczać się do słów, czy nawet znaków, może śmiało sięgnąć po dźwięk samych słów i kto wie, może jeszcze dalej. Przecież nie ma zasad, to podstawowa zasada tej gry. Doświadczaj i niczego nie żałuj!

"Poezja próbuje powiedzieć to, czego nie da się powiedzieć", dlatego istnieje potrzeba tworzenia coraz to nowych słów. Miłobędzka próbuje opisać parę zjawisk jednym określeniem. Stara się uchwycić w słowie cały ciąg zdarzeń, stworzyć pojemny worek sylab, który zastąpi zwiększający się stale pakiet docierających do nas informacji. Stąd wszystkowiersze, "życielepiej" i wiele innych. Słowotwórcze stanowisko poetki niewątpliwie przyczynia się do powstania wielu dyskusji, głównie dlatego, że nie do końca jest zgodne z aktualnym kierunkiem poetyckiego dryfu. A przecież niezależnie od poezji, w codziennym egzystowaniu nieustannie napotykamy się na nowe słowa i jest to podyktowane zwyczajnym postępem gospodarczym. Krystyna Miłobędzka bez wytchnienia szuka świeżych wyrazów o jak największym spektrum opisu, jednocześnie mając na uwadze, aby nie powtarzać, powielać dotychczasowych. Większości młodych twórców zaś ma za złe, że ciągle korzystają z jednego worka i że w kółko mielą ten sam skończony zestaw, a jak wiadomo nawet z prostych przeliczeń matematycznych nieskończenie wiele połączeń w tym zakresie niestety nie ma. Na szczęście tyczy się to większości, nie wszystkich.

Stanisław Jerzy Lec napisał kiedyś: "by dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd." To zdanie zawsze odnajduje się w mojej pamięci, kiedy mam styczność z twórczością Krystyny Miłobędzkiej. Jest coś buntowniczego w tej poetyce, która mimo wszystko jest wyjątkowo wytrawną i dojrzałą porcją literatury. Niesłychana świadomość języka oraz pokładu energetycznego jaki ze sobą niesie, niewątpliwie stawia poetkę na najwyższej półce. Osobiście uważam, że jest to jedna z niewielu osób, która tak dobrze zna swój język i z taką bystrością dostrzega jego zabawne i ciekawe strony. Takiej osobie naprawdę trudno jest nie uwierzyć na słowo, że zasady są po to by je łamać, a przekraczanie granic mieści się w zasięgu ręki. Jest jak najbardziej słuszne i właściwe, aby stworzyć swój niepowtarzalny świat poetycki, w którym się jest, znika, gubi, znajduje i traci. Można też zyskać - siebie.


 

Publikacje Krystyny Miłobędzkiej dostępne w naszej księgarni
Utwory Krystyny Milobedzkiej w Przystani!

Publikacje Jarosława Borowca dostępne w naszej księgarni
Utwory Jarosława Borowca w Przystani!

Copyright © Biuro Literackie      |      O nas      |    Kontakt     |      Mapa serwisu      |      Poleć stronę znajomym      |      Dodaj do ulubionych