Osobna poezja Krystyny Miłobędzkiej
Świat poetycki Krystyny Miłobędzkiej to w pierwszej kolejności świat w ciągłym ruchu, podporządkowany prędkości działania, będący domeną teraźniejszości i ulotnych chwil, świat zbudowany z wrażeń nieustających zmian, które wpisane są w koło wszelkiego istnienia.
Osobność poezji Krystyny Miłobędzkiej, w kontekście przyjętych klasyfikacji generacyjnych, jest zjawiskiem jak najbardziej wyjątkowym. Bliskość pokoleniowa z przedstawicielami "Współczesności" i równoległe niemalże z ruchem Nowej Fali zaistnienie poetki w środowisku literackim tomikiem Pokrewne nie pozwala, wbrew pozorom, na wpisanie autorki w określony kontekst praktyki twórczej danej grupy, czy też przyporządkowanie jej twórczości konkretnego programu poetyckiego. Miłobędzka broni się (i to całkiem skutecznie) przed wszelkimi próbami ujęcia owej poezji w sztywne ramy jakichkolwiek uogólnień systemowych i klasyfikacyjnych. Jej twórczość liryczna konsekwentnie zmierza w kierunku osobności, dystansującego wykluczenia, unikając przy tym jednoznacznych utożsamień i jedynie słusznych porównań. Pozostając na uboczu życia literackiego, w bezpiecznej odległości od generacyjnych formacji i wspólnoty artystycznych uwikłań, niebywale konsekwentnie realizowała poetka swój osobny projekt literacki, wyraźnie oparty o program poetyckiego minimalizmu, w którym najmocniej akcentują się: oszczędność dykcji, eksperymentalne zabiegi formalne, pęknięcia w obrębie poetyckiej frazy, przeniesienie ciężaru zainteresowania z retoryki kunsztowności na estetykę prostoty, czy wreszcie podejmowanie zmagań z otaczającą podmiot rzeczywistością pozajęzykową.
Swoją poszczególność zaznacza Miłobędzka najdosadniej w rzeczywistości lingwistycznej, w zbiorze jakiś pojedynczych praw jej osobniczego dyskursu, w świecie słów, ukrytych sensów, konstrukcji bogatszych o nowe znaczenia. To poezja, która w bardzo przemyślany sposób hołduje inności języka i wyznacza mu nowe horyzonty komunikowania. Ponadto ma aspiracje "wypowiadania się inaczej", ustalenia własnego źródła twórczej ekspresji i innego wymiaru artykulacji siebie przez pryzmat swego indywidualnego związku ze światem. Za każdym zapisanym słowem stoi "konieczność mówienia nowych". Za każdym powszechnym użyciem jakiejkolwiek skostniałej formy, która niejednokrotnie kusi powtórzeniem, kryje się powinność przekraczania tego, co zastane. Poetka raz po raz podejmuje niezłomny wysiłek składania języka na nowo, przełamywania przyzwyczajeń na płaszczyźnie jego zastosowań, sprawdzania czym jest każde pojedyncze słowo i próbowania "co da się z niego zrobić".
Miłobędzka dotyka tych spraw mimowolnych i tych migotliwych momentów, w których słowa - kolokwialnie rzecz ujmując - się nie sprawdzają, nie można im wyznaczyć odpowiedniego miejsca, co czyni je zbędnymi. Zastępuje je wówczas podstawowy język gestów, który okazuje się najbardziej czytelnym i w pełni wystarczającym kodem w osiągnięciu upragnionego porozumienia. Można jeszcze zamilknąć. I Miłobędzka nie boi się ciszy. Świadomość niemożności "przegadania" świata niejednokrotnie kieruje jej liryczne zapisy w stronę milczenia. Najważniejsze jest bowiem to, co poprzedza wszelki zapis, co znajduje się "przed wierszem", co organizuje i kształtuje bezsłowną myśl, przeczucie, każde pojedyncze wrażenie. Faza zapisu, lub artykulacji jest już tylko próbą uchwycenia i "przełożenia" tej sfery pojęciowości. Miłobędzka uwypukla zatem płaszczyznę różnicy i niedoskonałości poetyckich zapisów, które są zawsze tylko następstwem, nieudolną kopią, która nigdy nie powtórzy doskonale tego, o czym komunikuje i nigdy nie zagarnie całej złożoności, jaką charakteryzuje się wewnętrzny świat pozasłownych doznań. Dlatego wciąż aktualne w tej poezji pozostaje pragnienie, by: "raz wreszcie powiedzieć coś pięknie i bez reszty!". Aby tego dokonać stopień związania słowa z rzeczywistością musi być jak najbliższy.
Świat poetycki Krystyny Miłobędzkiej to w pierwszej kolejności świat w ciągłym ruchu, podporządkowany prędkości działania, będący domeną teraźniejszości i ulotnych chwil, świat zbudowany z wrażeń nieustających zmian, które wpisane są w koło wszelkiego istnienia. Dlatego każdy wiersz to wysiłek zakorzenienia się w rzeczywistości i jednocześnie konieczność wyjścia poza zapis. Gonitwa, zawrotny pęd za tym, co zmienne odzwierciedla się w wyrazistym i niezwykle konsekwentnym stylu Miłobędzkiej, na każdej płaszczyźnie organizacji tekstu. Miłobędzka usiłuje wyzwolić język z zastanych przyzwyczajeń, stara się stwarzać go na nowo, by "mówić inaczej", częściej jednak podważa możliwości języka, ukazując jego niedostatki: bezradność i niewystarczalność wobec świata. Niezależnie od wszystkich obostrzeń, jakie trzeba uwzględnić w funkcjonowaniu języka, mimo barier, które on sam stwarza, Miłobędzka z pełną świadomością znów się nim posłuży. Wiersz zamykający tomik gubione, przyjmie najkrótszą z możliwych formę eksklamacyjnego imperatywu: "Mów!". Zwrot do drugiej osoby nakazuje konieczność wypowiadania siebie, wprowadzając tym samym kategorię ontologiczną. Użycie języka stanowi w tym przypadku nieodzowny warunek istnienia. Nazywanie zaświadcza o bycie, a każde zaistnienie realizuje się poprzez zaświadczenie w języku. Miłobędzka - poetka, która nie do końca wierzy w sprawność i adekwatność słowa jest jednocześnie poetką przekonaną o konieczności artykułowania siebie i świata, bo właśnie w ten, na pozór niedoskonały sposób, najpełniej objawia się życie.
Publikacje Krystyny Miłobędzkiej dostępne w naszej księgarni
Utwory Krystyny Milobedzkiej w Przystani!
|