Modlitwa Jonasza
Niewierne już mi moje słowa są
lub ja się stałem jako rzeka, co
rozlana nie wie, gdzie brzeg znaleźć znów,
i tak swych próżnych dźwigam brzemię słów
jak nurt, co błądząc, niesie tu i tam
zerwane groble i fragmenty tam.
Oby Pan memu potokowi tak
znów dał koryto, aby pewny szlak
niósł mnie ku morzu, by na szczytach mych
wierszy stał przezeń odmierzony rym
i aby była z wszystkich moich ksiąg
ta święta Biblia poetyką mą.
Ja, com jak Jonasz się kiedyś ukrywał,
jak Jonasz w Rybie, com potem przebywał
w ciemnościach żywych i głuchych, nie dnie
trzy, a miesiące, lata, wieki, obym
zanim odwieczny mnie spotka Wieloryb,
nim w szczękach zginę Wieloryba tego
na wieki wieków, a bardziej ślepego,
głos dawny znalazł i słowa swe składał
w bezbłędny szereg, jak on podpowiada,
bym mówić śmiało mógł z mej krtani chorej,
i by nie zbrakło mi sił przed wieczorem
lub pokąd moce Nieba i Niniwy
pozwolą mówić i być pośród żywych.
Przełożył Bohdan Zadura
Strona Mihála Babitsa w leksykonie autorów
Publikacje Bohdana Zadury dostępne w naszej księgarni
Utwory Bohdana Zadury w Przystani!
|