
Poezja na nowy wiek
nagrania / wydarzenia Różni autorzyDebata w Salonie Polityki wokół antologii Poeci na nowy wiek.
WięcejSzkic Anny Kałuży o wierszach Tadeusza Pióry.
Najbardziej zaskakujące rozwiązania w poezji Tadeusza Pióry, także w kontekście retoryki seksualnej, która będzie nas tu interesować, polegają na fuzji anachronicznego słownika z bardzo nowoczesnymi pojęciami. Dosyć zaskakujące wydaje się odkrycie, że ten nowoczesny, awangardowy poeta, inspirujący się autorami świata anglojęzycznego, i w ogóle – światowiec, kosmopolita, doprowadza do spotkania ludowości, jakiejś pierwotnej słowiańskości z elementami świata technologicznego. Słowem, industrialne sceny, rozległe miejskie terytoria, anonimowe kontakty, automatyczne sekretarki, komputery pokazywane są równolegle do skansenów, legendarnej Wandy, co nie chciała Niemca, Biskupina, jutrzenki, rytualnego palenia ognisk, topienia Marzanny itd.
Jeden przykład, wiersz „Okęcie”:
przyrodę już dawno ktoś zarezerwował
a nazwy miast i dworców nowego stulecia pływają jak wianki
na snach komputerów. I nie ma już przesunięć, bo wszystko
się zgadza i zgodzą się wszyscy i pójdą w twe ślady – spójrz!
W kałuży przy pasie startowym samotne dziecko topi Marzannę.
[Asortyment, s.26]
W tekście „Wigilia” z książki Wiersze okolicznościowe rzeczywistość kombinatu – jedyną, jak się zdaje, po „przejęciu kultury”, i przyjmowaniu kolejnych uchwał – tworzą specyficznego rodzaju pamiątki po dawnym świecie, jak zapach jaśminu, maki, dziewanna, zadowolenie o zachodzie słońca i technologiczne usprawnienia szklanego miasta, które wynurza się z fal:
w tej nowej epoce
gdy otrzepiesz z butów słoneczny pył
i z ciemnej cantiny wyjdziemy na plac
pusty od świtu. Dziś Laredo, jutro Casablanca!
Wynurzamy się z fali i wita nas tłum
płodnych bałwanów ulepionych z piasku
fallicznych bożków którzy znikną o świcie
a teraz czekają północy: tempus loguendi.
Rano, na chłodnej plaży, zaginie po nich ślad
a wszystkie potrzeby inteligencji
zaspokoi beztroski taniec.
[s.31]
Doskonałym przykładem na takie właśnie operowanie czasem – charakteryzującym się skokami w przyszłość i nagłymi wyskokami z teraźniejszości – jest także figura syren, którą w tekstach „Nostra vita” oraz „Blattodea” (tom Wiersze okolicznościowe) określa zarówno uwodzicielska moc mitycznych morskich stworzeń oraz hałaśliwe urządzenia magistrali naftowej, lotnisk i autostrad.
Charakterystyczne połączenie pierwotności z arcynowoczesnymi doświadczeniami ciała w postindustrialnych krajobrazach ma związek z retoryką seksualności w tej poezji. W „Dniu dziecka (fragmencie ballady)” z Wierszy okolicznościowych seksualność rozciąga się w królestwie pozoru:
Daję ci dziś wszystko, o czym nie marzyłaś:
czerwoną chusteczkę, kosz pełen słodyczy
i kluczyk na wstążce, byś nie zabłądziła
w gabinecie luster, o krok od zdobyczy
piękniejszej niż ranek w ostatni dzień szkoły
i lżejszej niż wiara – o kroplę goryczy.
Spójrz na własne odbicie: powiedz z ręką na sercu
czy dość masz powabów, czy na próżno się trudzę
gdy zachwalam twe wdzięki sceptycznym partnerom?
Czy twe chęci są szczere, czy tylko się łudzę?
Czy gdy do nas dołączysz, nie sprawisz zawodu
i czy jesteś pewna, że się tobą nie znudzę?
A ja ci przyrzeknę dokładnie to samo:
nie musisz mi wierzyć, lecz radzę – zaufaj:
[s. 38]
To wiersz o mocy samouwiedzenia: jeśli kobiece Ja podda się własnemu pozorowi i wykorzysta znak samej siebie (lustrzane odbicie) do samouwiedzenia, wówczas będzie zdolne także do uwodzenia innych. Jej seksualna siła ma zostać oszacowana przez nią samą, co więcej, grono partnerów, które czeka na jej gotowość, oczekuje także od niej ciągłego podsycania ekscytacji; w wierszu Pióro osiąga ją, jak można sądzić, lekkim zmodyfikowaniem zasad dotyczących życia uczennic i ich wchodzenia w dorosłość: „daję ci kluczyk, byś nie zabłądziła w gabinecie luster, o krok od zdobyczy”. Ja staje się seksualne w momencie, gdy zacznie siebie powielać, zwielokrotniać własne powaby, wędrować z kluczykiem na wstążce poprzez gabinet luster. I jeśli można wywieść z tego tekstu definicję seksualnej relacji, to okazuje się ona obdarowywaniem kogoś tym, o czym ten ktoś „nie marzy”.
W „Syntetyczności” (z książki Wola i ochota) przedmiotem pożądania staje się laleczka z muzeum stereoskopii, „laserowa zjawa zza różowej chmury”:
ojciec umarł płonęły biblioteki
włożyłem cię na noc do szklanki
wzruszyłaś mnie wypaczonym konturem
nową gamą gestów nie zasnąłem
nie ma cię gdy otwieram oczy
nie ma cię gdy zamykam oczy
nie dotknę cię nigdy nie stawiasz
oporu jak mnie podniecisz
w tym skromnym muzeum
stereoskopii laleczko
laserowa zjawo zza różowej chmury
został nam jeszcze jeden pocałunek
pod czyjąś ambasadą
lub pałacem kultury
[s. 11]
Tu hologram okazuje się dosłownie zjawiskowy, a jego sztuczność pobudza i wzrusza, mimo że tak naprawdę rzeczywistość pozostaje poza obecnością: seks bez dotyku i bez ciała. Pocałunek z laleczką „pod czyjąś ambasadą/ lub pałacem kultury” brzmi obiecująco, choć zapowiada przede wszystkim symulację doznań zmysłowych. A ponieważ cała rzeczywistość w wierszach Pióry podlega zasadom rozproszenia, symulowania i maksymalnego usztucznienia, osiąganego poprzez odsyłanie nas do imitowanych, przekształcanych, reprodukowanych stylów, to i tu mamy do czynienia z parodią sielankowej konwencji (różowa chmurka, zdrobnienia i perspektywa pocałunku), skonstruowaną dzięki formie sonetowej, najbardziej znanej w europejskiej kulturze postaci lirycznego wiersza. Tymczasem u Pióry liryczność (a wraz z nią miłosno-seksualna retoryka) zostaje sparodiowana w akcie nie tyle odczarowania, ile powtórnego zaczarowania, ale tym samym – włączenia w proces efektownego i widowiskowego, naocznego niemalże, wytwarzania uroku. Laserowa zjawa pociąga swoją migotliwością, „wypaczonym konturem”, uwodzicielską siłą pozoru zrodzonego ze sztuczności. Wraz z pojawieniem się tej figury mamy do czynienia z końcem tradycyjnego modelu płciowości, a seksualność przestaje być wiązana z określonymi organami: nie ma tu nic, co by nas odsyłało do tzw. porządku naturalnego. Co więcej, można chyba dostrzec w tym wierszu także przewrotną parodię dandysowego stylu uwodzenia (zob. np. wiersz Grzegorza Musiała „Ach, dandy…”).
Bohaterka neoromantycznej ballady „Dzień dziecka” i laleczka z muzeum stereoskopii to dwie, spośród wielu innych, efektownych figur, dzięki którym teksty Pióry, rozpięte pomiędzy dwoma skrajnie różnymi słownikami, przynoszą dość spektakularne ujęcie ludzkiej seksualności.
Z jednej strony, pokazana zostaje ona jako regresywna siła, zdolna pociągnąć psychikę w rejony swoich pierwotnych form: jak w „Dniu dziecka”, gdzie uczennica wkracza w inicjacyjną przestrzeń, prowadzona przez przewodnika i kochanka, polecającego ją innym kochankom lub, gdy wynurzeni z fal nowi mieszkańcy szklanego miasta gromadzą się wokół fallicznych bożków. Chodzi o to, że fascynacja seksualnością ludzką w tym przypadku tłumaczona jest jej związkiem z zapoznanym już w nowoczesnych, przemysłowych modelach społeczeństw doświadczeniem „namiętności etycznej”, o której pisze Anthony Giddens: „Ekstaza seksualna lub sama jej zapowiedź niesie echo ‘namiętności etycznej’, którą ożywiał transcendentny symbolizm. Różna od seksualności erotyka od dawna byłą wiązana z religijnością” (Przemiany intymności. Seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach, przeł. A. Szulżycka, Warszawa 2006, s. 214.). Pióro sięga do takiej retoryki, która ową namiętność wydobywa, choć przekonuje, że pokazać ją można już jedynie za pośrednictwem ciała podwojonego i odbitego w lustrze, a więc ciała intensyfikującego wrażenia obecności i nieobecności, pozorującego swoją własną obecność.
Z drugiej strony, do obrazów seksualności pierwotnej, popędowej, „naturalizowanej”, transgresyjnej i ekstatycznej, autor Pieśni miłosnych dołącza obrazy, w których dominuje sztuczność. Pojawia się w nich Ja chłodne, intelektualne, ale seksualne i uwodzące. Stawką tego uwodzenia, jak w każdym rytualnym agonie, jest śmierć, oczywiście. Bo choć jesteśmy w świecie „metalicznego” pozoru, a ciało bio-seksualne zastępują hologramy, to dzięki odniesieniu do dawnej, „naturalnej” seksualności, nadal trwa w tych wierszach teatr uwodzenia.
W poezji Tadeusza Pióry seksualne ciało staje się więc kwintesencją sztuczności i pozoru, co powoduje, że retoryka tych wierszy wolna jest od emancypacyjnych i rewolucyjnych żądań „wyzwolenia seksualności”. Nie przejmuje także późniejszych haseł, próbujących dyskurs emancypacyjny przelicytować, a więc pokazać niezwykle skomplikowaną sieć istniejącą między zakazującym prawem a określonymi praktykami seksualnymi oraz koncepcją seksualnego ciała i obowiązującym modelem seksualnym. Uderza raczej dosyć bezpardonowo w pielęgnowane w poezji mity dotyczące ciała i seksu.
Zasadniczym tłem dla powojennej poezji eksperymentującej z seksualną retoryką jest „rewolucja seksualna” i przemiany obyczajowości z nią związane. Nieprzypadkowo bowiem to w poezji lat 60. i 70. doszło do najsilniejszego wyeksponowania problemu ludzkiej cielesności. Chodzi o to, że lata 60. i 70. przebiegają w poezji pod znakiem wyzwolenia cielesności. Jest ono równoznaczne z przekraczaniem granic wyznaczonych stosownością, z łamaniem zakazów seksualnych, dostrzeganiem miejsc wykluczonych i koncentrowaniem się na obrazach seksualności „nienormatywnej”. Wiersze stają się niezwykle ofensywnymi eksperymentami podmiotu z ciałem, transgresyjnymi próbami wyjścia poza dotychczasową normę postępowania z ciałem i praktykowaniem seksu. Większość ówczesnych autorów wpisuje się w próby „wyzwalania” seksualności poprzez dążenie do przekroczenia zakazu kulturowego. W parze z tymi przemianami idą także pewne mitologizacje ciała, co oznacza, że im bardziej poeci podzielają przekonanie o represywności kultury, tym większą niewinność przypisują ludzkiemu ciału. Staje się ono wtedy sprzymierzeńcem pozajęzykowej komunikacji, a więc otwiera obszar niezafałszowanych kontaktów międzyludzkich, bezpośrednio wyraża pragnienia Ja, które napotykają w realizacji na opór społeczny, ale same w sobie są wyrazem wolności i autentyczności Ja. Cały czas ciało pozostaje figurą paradoksalną: zarówno znakiem wyzwolenia, jak i zniewolenia Ja. Seksualność staje się tu jednym ze znaków sprzeciwu wobec tradycyjnych norm kulturowych, a poezji przyznaje się siłę antykulturową, bo wymierzoną w represyjną koncepcję cywilizacji. Ciało w poezji – wymieńmy paru autorów – Grochowiaka, Bursy, Wojaczka, Świrszczyńskiej, Różewicza jest rozumiane jako uprzednie wobec wszelkich kulturowych oznaczeń, pożądanie i pragnienie ujmowane są jako najbardziej dywersyjne i rewolucyjne wobec systemu, w ramach którego powstają, a tym samym – uosabiające wolnościowe dążenia podmiotu. Te mity zostały w poezji Pióry poddane ponownej mitologizacji (a nie kompromitacji), a seks, jak pisałam, ponownemu zaczarowaniu, ale seksualność nie kryje już żadnych tajemnic, ciało ludzkie nie jest premiowane za swój związek z naturą i żadna jego część nie może już być królewska, świat zyskał więc na wartości.
Urodzona w 1977 roku. Krytyczka literacka. Pracownik Zakładu Literatury Współczesnej Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka w Jaworznie.